Oczywiście, że wszystko jest OK i tylko w głowie mi się przewraca od nadmiaru dobrobytu, a myśleliście, że co?

Kategoria: Sama nie wiem; autor: evva
18.08.2009

Zawodowo brnę przez nadmiary słów, niezbyt gorliwie unikając analogii do przerzucania łajna i innych niezbyt ładnych i miłych substancji ― bo co tu się oszukiwać zresztą, skoro w większości przypadków analogia ta nie dość, że występuje, to wręcz, nomen omen, wali prosto między oczy. Ktoś wytknął mi wprawdzie niedawno, że nieustająco narzekam na swoją pracę, a przecież innej bym nie chciała, i właściwie to nawet miał rację, bo przecież bym nie chciała. A gdybym nawet chciała, to znikoma szansa, że zapewnię sobie dzięki temu niezbędne środki na, więc jakby wracamy do punktu wyjścia.

Prywatnie uczę się milczeć do skutku, powtarzać do wyrzygania, reagować, ignorować, racjonalizować, interpretować na korzyść. I chciałabym kiedyś móc tu napisać, że już się wreszcie nauczyłam, ale jakoś tak przestaję wierzyć w Przełomy i Zmiany, więc pewnie będę się tak miotać dalej, tylko coraz bardziej żałośnie i (oby) coraz mniej otwarcie, bo w sumie co z publicznej manifestacji miotania się człowiekowi przychodzi i dlaczego doskonale wiemy, że nic. A już na pewno nic dobrego.

I jakbym nawet potrafiła o tym rozmawiać, to co powiem? Że wszystko jest w porządku i że sama chciałam?

Udostępnij


Odpowiedz

 

Nawigacja: