Grypa AD 2009

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
26.01.2009

Joanna przyniosła grypsko z przedszkola, jakże by inaczej. Jako dziecko z odpornością wypracowaną na popijaniu z psiej miski znosi choróbsko nader dobrze, nic nowego zresztą, kiedy chorowała na wiatrówkę, to dopiero po czterech dniach zorientowaliśmy się, że te pojedyncze swędzące bąbelki to jednak NIE SĄ ślady ukąszeń komara. Zarządzono jednakże izolację od pozostałych sześciorga przedszkolaków, ergo spędzamy upojny czwarty dzień w domu, zaś repertuar pomysłów na zabawianie Joanny mnie osobiście wyczerpał się jakoś przedwczoraj.

Co zbiegło się zresztą z wybuchem grypska u mnie, moja odporność oscyluje zaś zdaje się w okolicach zera, ponieważ dosłownie i w przenośni PADŁAM. Mój biedny umęczony gorączką mózg sprzedaje mi po zamknięciu oczu takie historie obrazkowe, że normalnie boję się zasypiać — nie, żeby to zasypianie było jakieś szczególnie proste, gdyż albowiem wszystko, ale to naprawdę WSZYSTKO mnie boli i nie ma takiej pozycji, w której osiągnęłabym choć namiastkę komfortu. Podwójna dawka paracetamolu pozwoliła mi zbić temperaturę do mniej więcej 38,5 stopnia, więc do pracy, nieprawdaż. Poduszka BRÄDA bdb. A w nocnych majakach wołałam zdaje się mamę. Nie przyszła.

Obstawiam, że jutro rozłoży się M.

Udostępnij


Grypa AD 2009 - Jedna odpowiedź

  1. oshin pisze:

    Fasola do karmienia też świetna jako poduszka pod laptopa :) Lepsza niż do pierwotnego celu zresztą.

Odpowiedz

 

Nawigacja: