W którey autor po raz n-ty przekonuje się, że nie można mieć wszystkiego naraz.

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
15.02.2008

Z każdym kolejnym dniem mam coraz więcej pomysłów, planów, rzeczy do zrobienia, zamówień na biżu i pracy. I zaległości. Oczywiście, cieszę się bardzo, że ludziom się podoba; gdyby sytuacja była nieco inna, być może nawet odważyłabym się wziąć głęboki oddech i sprawdzić, czy faktycznie da się tylko z tego żyć, ale że nie jest, powinnam raczej trzymać się chwilowo opcji bezpiecznych, więc.

Więc generalnie mam wrażenie, że ciągle gdzieś mentalnie biegnę, z wywalonym językiem i nie wyrabiając na zakrętach. I chciałabym kiedyś móc zrobić eksperyment taki malutki, polegający na zbadaniu, ile mogłabym spać cięgiem, gdyby mnie nie obudzono. I tak sobie myślę jeszcze, że gdyby każda moja doba miała po jakieś 27−28 godzin, to spokojnie zdążyłabym ze wszystkim — jak myślicie, da się to jakoś załatwić?

Oraz wiem, że powyższy sposób tytułowania notek a) jest niemal tak samo oklepany, jak kończenie zdań słowem „bezcenne”, b) zakrawa na plagiat od Cota, ale, ojtam. MSPANC.

Udostępnij


Odpowiedz

 

Nawigacja: