And she fights for her life as she puts on her coat

Kategoria: Jakoś żyję, O szmatkach; autor: evva
5.02.2008

Mam za sobą chyba drugi najlepszy weekend w roku (pierwszy był niewątpliwie ten urodzinowy, kto brał udział, ten wie, zaznaczę tylko, że Jacob’s Creek nadal czeka na konsumpcję w odpowiednim towarzystwie, tak?).

Otóż w sobotę byłam na zakupach. Pierwsza dobra wiadomość: rurki w odwrocie, wracają Spodnie Dla Normalnych KobietTM. Przeczekałyśmy buty z czubami, przeczekałyśmy spodnie rurki, już chyba niczym nas moda nie zaskoczy (no dobra, ciążowe tuniczki z dziwnych materiałów w dziwnych kolorach i wzorach straszą w sklepach nadal, ale nie można przecież mieć wszystkiego). Druga dobra wiadomość: kupiłam sobie dżinsy, które mają wszystko we właściwym miejscu i nic poza tym. W szczególności nie mają zaś dziur, wystrzępień, plam, cekinów i klejnotów, fantazyjnie naszytych kieszeni, fabrycznych zagnieceń, paska nabijanego ćwiekami, nie kończą się poniżej kości biodrowych i nie mają zwężanych nogawek. O, proszę. Trzecia dobra wiadomość: czerwone buty publikowane swego czasu na blipie też nabyłam, a jakże.

Wieczorem (prze)graliśmy w brydża przy makaronie z serem i winie truskawkowym. Każdemu jego fusion.

A w niedzielę, zupełnie jakbyśmy byli normalną rodziną i mieli wolny weekend, pojechaliśmy z Kluską i Adasiem w góry i do kopalni. I przez cały dzień pracowałam tylko 20 minut i tylko dwa razy powiedziałam „kurwa”.

Czyli ewidentnie idzie ku lepszemu. Z 2008 minął tylko miesiąc z kawałkiem, a ja już mam za sobą dwa dobre weekendy. Oby mi się w głowie z nadmiaru szczęścia nie przewróciło.

PS Zagadka tytułu: dawno mi się nic tak nie podobało.

Udostępnij


And she fights for her life as she puts on her coat - 5 odpowiedzi

  1. Calendula pisze:

    Ha, zgadzam się w kwestii rurek, czubatych butów i innych cudacznych dziwów zalewających sklepy. I choć rurkopodobne spodnie mam, to jednak nie przepadam za takimi.
    Ale najbardziej wkurza mnie ich zasięg… Boże, nawet schylić się nie mogę :/
    Czy Ci #$%^&* projektanci nie pomyśleli, że nie każda kobieta chce, żeby jej dupę (za przeproszeniem) do połowy widziano? Jezu, a gdzie NORMALNE spodnie?
    Biodrówki – ok, ale z umiarem.

    W ogóle w sklepach nic nie ma. Szaro i buro.

    Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych weekednów :)

  2. evva pisze:

    Nie mam nic do rurek, poza tym, że żeby w nich dobrze wyglądać, trzeba mieć 25 lat, nogi do szyi i ważyć 45 kilo ;) Większość normalnych kobiet, z tyłkiem, talią i biustem, wygląda w rurkach, zwłaszcza tych bardzo wąskich i noszonych do butów na płaskim obcasie, po prostu dramatycznie źle. Żadnej z moich bliższych koleżanek nie pasują rurki – a nawet jeśli pasują, to po prostu laska jest ponadnormatywnie zgrabna i w każdym innym ciuchu wygląda jeszcze lepiej.

    I tu wcale nie chodzi o tuszę, tylko o proporcje kobiecej sylwetki, które, umówmy się, różnią się nieco od proporcji deski do prasowania skrzyżowanej z kijem od mopa. Ale panny noszą rurki, bo modne. I świecą stringami, bo to przecież takie SEKSI. Ojno.

    Ja według Trinny i Susannah jestem WAZONEM, a WAZONY powinny nosić spodnie bootcut. Nie zamierzam idealizować ani demonizować zdania tych dwóch pań, ale akurat w kwestii spodni dla mnie przyznaję im 100% racji ;)

  3. Mistle pisze:

    A ja sie ciesze z tuniczek w sklepach, bo wg T i S jestem jabłkiem (według siebie tez, w końcu mam lustro;)) i takie tuniczki ratują mi życie;)

  4. evva pisze:

    Mistle, tuniczki (pomijając te w maziaje żółto-fioletowo-brązowe albo czerwono-żółto-zielone) byłby OK, gdyby nie to, że są najczęściej szyte na ciążę, a nie na biust, tzn. mają marszczenia i rozszerzają się od biustu w dół (u mnie takie marszczenie wypada zwykle NA biuście a nie pod, więc jest podwójnie zabawnie). Przecież większość kobiet ma jednak więcej centymetrów w biuście niż w talii…? Czasem, owszem, dobrze jest brzuch czymś miłosiernie zamaskować, ale może niekoniecznie od razu namiotem ;)

  5. Kwoka na Dolinie pisze:

    Pozdrawiam na tym nowym polu blogowym; na poprzednim tez czytałam, kierując się linkiem od Nielota ( osobistej córki mej ).Pozwolę sobie również na złożenie życzeń z racji urodzin– wszelkiej pomyślności na każym polu i dalszych pięknych wyrobów zdobiących kobiety . Gratuluję zdolnej córeczki!
    Przeczytałam wszystkie notki i podpisuję się hurtem pod poglądami autorki, mimo niewątpliwej różnicy wieku :-)

Odpowiedz

 

Nawigacja: