Przesadzają z tym życiem, tak jakby nie wiedzieli, że wcale nie trzeba

Kategoria: Sama nie wiem; autor: evva
5.01.2008

Miało być tak, że jak założę nowego blogusia, to będę pisać więcej, częściej i z sensem. A nie jest. Ciekawe, doprawdy, czemu.

Mamy niby czas podsumowań i postanowień noworocznych, więc miotam się troszkę między pokusą formułowania jednych i drugich a świadomością, że przecież dobrze wiem, co i z jednych, i z drugich wyniknie. I że naprawdę nic nie da powiedzenie sobie po raz kolejny „pracować mniej, zarabiać więcej, poświęcać czas na to, co ważne, ŻYĆ”, skoro najwyraźniej tego akurat nie potrafię i już, może więc dla odmiany powinnam zaakceptować i zająć się czymś bardziej produktywnym, tylko kiedy, prawda.

Niby są jakieś światełka w tunelu i drobne kroczki, książki, karnet na basen, świeżo wyciskany sok z pomarańczy, ale generalnie drobne kroczki nigdy mnie nie satysfakcjonowały wystarczająco, ja chciałabym wszystko na raz i od razu, i spektakularnie. I mówię sobie, że mam jakiś dar do brnięcia w ślepe uliczki, a może to jednak tylko lenistwo i strach. Nie wiem. Byle do wiosny, tak?

PS Co do tytułu zaś: mam wielką ochotę sprawić sobie to. Ale sto dwadzieścia dziewięć złotych?

Udostępnij


Przesadzają z tym życiem, tak jakby nie wiedzieli, że wcale nie trzeba - 3 odpowiedzi

  1. DrYoung pisze:

    You know what they say: ,,nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”.

  2. Meri pisze:

    A nie to właśnie jest życiem? Że nie ma ŻYCIA jak w filmach złożonego z odłamków w precyzyjną, pełną całość, tylko małe kawałeczki, w soku wyciskanym z pomarańczy, w pieczeniu gęsi, w zanurzaniu się w chłodnej wodzie, kiedy ktoś naprawdę w tej sekundzie musi skoczyć i ochlapać ci plecy; w drożdżówce każdego dnia w tym samym kiosku i co z tego, że bardziej romantyczna jest kawa w papierowym kubku i szybki krok Alejami Jerozolimskimi na wschód, w kaszkiecie i jestem-taka-cudowna-bo-idę-z-kawą-jak-Andrea-Sachs-tylko-szefową-mam-fajniejszą?

    Tako sobie ino myślę.

  3. Meri pisze:

    ..pomijam fakt, że naprawdę romantyczna jest zapewne poranna kawa na Piątej Alei czy Trafalgar Square (stukam-sobie-szpileczkami-moje-oczy-jak-aksamit), ale każdy ma taką kawę i taki romantyzm, na jakie zasługuje.

    Normalnie się zaraz rozpłaczę, jaka jestem emo i wogle :PPP

Odpowiedz

 

Nawigacja: