» 2009 » February

Archiwum - February 2009

To jeszcze pokój Asi…

Kategoria: Budowa, Budyń, Zdjęcia; autor: evva
25.02.2009

…i chwilowo będzie koniec. Gromadzę zasoby (energetyczne, koncepcyjne i finansowe) na dalsze działania.

Uwaga, pokazuję więcej domu

Kategoria: Budowa, Zdjęcia; autor: evva
20.02.2009

Korytarz i część dzienna:

Kuchnia:

Sypialnia:

I miniłazienka:

Jak posprzątam kiedyś w pracowni i w pokoju Asi, to może też je pokażę.

Edit: zapomniałabym o najważniejszym; proszę Państwa, oto Esme.

Esme kot

Dalej o zimie.

Kategoria: Jakoś żyję, Skądinąd, Zdjęcia; autor: evva
16.02.2009

W górach albowiem jest jakby mniej paskudna. Weekend w Szklarskiej bdb, choć na górze było widać tyle:

Szklarska Poręba, luty 2009

trochę niżej zaś tyle:

Szklarska Poręba, luty 2009

i zamarzały mi gogle.

I bardzo miłe miejsce polecam. Wprawdzie raczej nie podzielam upodobania właścicieli do oranżu we wnętrzach, ale są wyjątkowo sympatyczni i dają zajebiste śniadania.

Aktualnie jeszcze zima, jakże nie lubimy zim.

Kategoria: Budyń, Jakoś żyję, Sama nie wiem; autor: evva
12.02.2009

Tą porą roku raczej nie jest mi szczególnie łatwo, nie ma co udawać. Najchętniej spędziłabym najbliższe dwa miesiące pod kołdrą, popijając ewentualnie koktajl bananowy na maślance (wyczytałam gdzieś, że banan zawiera tryptofan, więc pomaga w łagodzeniu stanów depresyjnych — jeśli nawet dysponujecie niezbitymi dowodami, że to nieprawda, to mi nie mówcie; nie wierzę w homeopatię, ale wierzę w placebo) i dużo herbaty z miodem i cytryną. Nie ma tak dobrze jednakowoż, trzeba co rano wyłazić z łóżka celem choćby zarabiania na chleb, masło i kredycik (a już tylko 28 lat nam zostało).

Refleksje mniej lub bardziej ogólne dryfują mi jednak w kierunkach takich bardziej smętnych, o budyniu myślę na przykład, że może tylko mnie się wydawało, że macierzyństwo mnie rozwinęło jako człowieka, a dla innych jestem z tym swoim wspominaniem o Joannie co chwilę kompletnie niestrawna łamane przez nudna. Tak, wiem, kiedyś miałam sophisticated rozterki i publikowałam na blogusiu różne sophisticated rozdrapy przeplatane sophisticated przemyśleniami, a teraz co — praca, dom, Młoda, dobrerzeczy, ładnerzeczy, wszystko się jakoś samo i nie samo poukładało i przestałam się przejmować tym, co ludzie, i w ogóle tym, na co nie mam wpływu. I, co gorsza (?), z reguły nie najgorzej mi z tym. Bo, pomijając różne chwilowe wpadki i upadki, nigdy wcześniej nie było mi tak dobrze ze sobą samą, jak przez ostatnie parę lat, i wydaje mi się, że wcale niekoniecznie tylko dlatego, że spełniłam się jako kobieta i matkapolka — urodziłam córkę, posadziłam drzewo, zbudowałam dom ;) — ale też dlatego, że wiem, czego chcę, i, ważniejsze nawet, wiem czego nie chcę, na co na pewno nie pozwolę, a co mnie kompletnie nie obchodzi.

Ale może tylko mi się wydaje, bo budyń trwale zalał mi pole widzenia.

Ale nawet jeśli, to chyba mogę z tym żyć.