» 2009 » January

Archiwum - January 2009

Grypa AD 2009

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
26.01.2009

Joanna przyniosła grypsko z przedszkola, jakże by inaczej. Jako dziecko z odpornością wypracowaną na popijaniu z psiej miski znosi choróbsko nader dobrze, nic nowego zresztą, kiedy chorowała na wiatrówkę, to dopiero po czterech dniach zorientowaliśmy się, że te pojedyncze swędzące bąbelki to jednak NIE SĄ ślady ukąszeń komara. Zarządzono jednakże izolację od pozostałych sześciorga przedszkolaków, ergo spędzamy upojny czwarty dzień w domu, zaś repertuar pomysłów na zabawianie Joanny mnie osobiście wyczerpał się jakoś przedwczoraj.

Co zbiegło się zresztą z wybuchem grypska u mnie, moja odporność oscyluje zaś zdaje się w okolicach zera, ponieważ dosłownie i w przenośni PADŁAM. Mój biedny umęczony gorączką mózg sprzedaje mi po zamknięciu oczu takie historie obrazkowe, że normalnie boję się zasypiać — nie, żeby to zasypianie było jakieś szczególnie proste, gdyż albowiem wszystko, ale to naprawdę WSZYSTKO mnie boli i nie ma takiej pozycji, w której osiągnęłabym choć namiastkę komfortu. Podwójna dawka paracetamolu pozwoliła mi zbić temperaturę do mniej więcej 38,5 stopnia, więc do pracy, nieprawdaż. Poduszka BRÄDA bdb. A w nocnych majakach wołałam zdaje się mamę. Nie przyszła.

Obstawiam, że jutro rozłoży się M.

Kawałek domu

Kategoria: Budowa, Zdjęcia; autor: evva
8.01.2009

Od zewnątrz:

I od środka:

Now Andy, did you hear about this one?

Kategoria: Jakoś żyję, Sama nie wiem; autor: evva
5.01.2009

Dzieje mi się to, co chyba wszystkim, blip zastępuje stopniowo i skutecznie swojego starszego blogowego brata, niby w stu sześćdziesięciu znakach nie da się za wiele powiedzieć o rzeczywistości, a proszę, jednak. Może, jak już tu zauważałam parokrotnie, po prostu nie mam do powiedzenia o rzeczywistości za wiele.

I może to i dobrze.

W chwili obecnej życzę sobie bowiem głównie tego, aby w świeżo rozpoczętym nowym roku nie działo się NIC, żeby nie było żadnych Ważnych Wydarzeń, Trudnych Decyzji i Brzemiennych W Skutki Wyborów. Ani, może jeszcze, Dramatycznych Wahań Kursu Franka. I chciałabym wierzyć, że kiedyś wreszcie uda mi się wyspać.

Postanowień noworocznych też nie będzie, nie będę się wygłupiać, w moim wieku? Za niecałe dwa tygodnie wejdę bowiem definitywnie w wiek średni i pierwszy raz w życiu mam traumę urodzinową, trzydziestka nie ruszyła mnie w zasadzie wcale, trzydziestka piątka jednak wywołuje — bez sensu, wiem — wrażenie, że oto przechodzę przez jakieś bezpowrotnie zamykające się drzwi, #birthdaypanic. I nie pomaga świadomość, że z pewnego punktu widzenia przechodzę przez takie drzwi codziennie, a z innego punktu widzenia drzwi zamykających się bezpowrotnie nie ma właściwie w ogóle. Trudno, pozostanie mi przecież zaakceptować to tak samo jak wiele innych rzeczy (uczę się akceptować rzeczywistość i nie przejmować tym, na co nie mam wpływu, i nawet mam w tej dziedzinie pewne sukcesy, lepiej późno niż wcale wszak). Pocieszę się faktem, że NIE WYGLĄDAM. Bo przecież nie wyglądam, prawda?

I kiedyś Wam pokażę w końcu zdjęcia domu, seriously. Niech tylko przestanie się robić ciemno w samo południe. Nienawidzę zimy, mówiłam już?