» Budyń

Archiwum kategorii Budyń

Time flies like an arrow

Kategoria: Budyń, Jakoś żyję, Zdjęcia, Zwierzaki; autor: evva
17.09.2013

„Mamo, a czy jak się będę wyprowadzać, to będę mogła zabrać ze sobą Ripleya i jeden regał?”

Z jednej strony: bomba, myśli perspektywicznie, zakłada, że stanie się niezależną jednostką, i nie zamierza nam siedzieć na głowie do trzydziestki. Z drugiej strony: ALE JAK TO, JUŻ??

A Ripley (była kobietą, wiem) wygląda tak:

Ripley

Bo już przyszedł wrzesień.

Kategoria: Budyń, Zdjęcia; autor: evva
4.09.2011

Jak już wspomniałam na G+, wysuwają mi się zęby jadowe, kiedy słyszę/czytam, jak rodzice tłumaczą, że nie posłali swojego sześciolatka do szkoły, żeby mu „nie odbierać ostatniego roku dzieciństwa i luzu”. W większości znanych mi przypadków przedszkole/zerówka oznacza odstawianie dziecka o ósmej rano i odbieranie go przed siedemnastą, co luz zapewnia raczej rodzicom niż potomstwu: zero odrabiania lekcji, pakowania tornistra, szykowania śniadania i niepokojów, czy przygotowany strój na wuef nie okaże się aby nadmiernie ekstraordynaryjny.

I średnio chce mi się udowadniać, że nie jestem słon^Wwielb^Wwyrodna, i powtarzać po raz kolejny argumenty, że cztery lata w przedszkolu, że zerówka zaliczona, że przyszłoroczna kulminacja wyżu, że dziecko niegłupie, komunikatywne, asertywne i dające sobie radę. Posłaliśmy Młodą do szkoły w wieku sześciu lat i trzech miesięcy, bo uznaliśmy, że jest na to gotowa, że to właściwy moment — i już.

Witaj szkoło!

Pierwsze pytanie Joanny po pierwszym prawdziwym dniu w szkole brzmiało „Już wracamy do domu? TAK WCZEŚNIE??”, tyle w kwestii krwi, potu i łez, które jakoby funduje biednym dzieciątkom pierwsza klasa.

A tak naprawdę, to JAK TO, przecież ona dopiero co się urodziła, a teraz ma galowe ubranko, tornister i worek z kapciami, i pełnowymiarowe biurko, przy którym odrabia lekcje.

Asia odrabia lekcje

Moja malutka dziewczynka.

Ale jak się w komciach zrobi flejm o wychowaniu, to udam, że nie zauważyłam.

Kategoria: Budyń, Sama nie wiem; autor: evva
7.06.2011

Nie wiem, czy wiecie, ale mamy takie trochę dziwne dziecko. W sumie nawet pod wieloma względami dziwne, ale tym razem chodzi o to, że uwielbiało dentystę. Różowe plomby z brokatem, truskawkowa pianka do fluoryzacji, te sprawy.

Pani dentystka, do której chodziliśmy z Asią, też była dziwna, bo nie pozwalała w gabinecie używać słowa „BÓL” (i, mimo różnicy wieku sugerującej zdecydowanie relację, jak już, to odwrotną, zwracała się do mnie per „mama”, as in „co ty mama opowiadasz”; ale to w sumie uznawałam za drobiazg, dopóki sprawnie ładowała te różowe plomby we właściwe miejsca).

Aż nadszedł Czas Wypadania Zębów Mlecznych.

I kiedy za lewą dolną jedynką Joanny pojawiła się druga, całkiem okazała dolna lewa jedynka, postanowiliśmy przedsięwziąć kroki.

Pani dentystka zapowiedziała Joannie, że „nic nie poczuje” i że „nie będzie żadnej krwi” (o dziwo, słowa „KREW” można najwyraźniej używać, w krytycznych przypadkach).

Oczywiście, że Joanna POCZUŁA i że BYŁA KREW. Malutko, ale zawsze. A temat uzębienia wywołuje teraz dzikie histerie połączone z rozpaczliwym szlochem, drgawkami i chowaniem się pod ławkę w łazience (wierzcie mi, to jest raczej słabe, jak się Wasze własne dziecko chowa przed Wami pod ławkę w łazience).

Bo oczywiście słowa mają moc zmieniania rzeczywistości, więc niegłupiej, myślącej i z natury spokojnej sześciolatce nie można powiedzieć po prostu prawdy. Na przykład że wyrywanie zęba nie jest przyjemne, ale konieczne, i że powstała w ten sposób ranka zagoi się w ciągu góra pół dnia.

Zębów mlecznych jest w dziecięcej szczęce, o ile dobrze kojarzę, 20 sztuk. To znaczy przepraszam, w sumie już tylko 18, bo jeden został wyrwany w okolicznościach jak wyżej, a drugi po miesiącu dyndania przed stałym sam wypadł wskutek uderzenia o deskę („Jak to, jaką deskę, mamo? Taką gumową, do pływania”).

W sumie nie wiem, co dokładnie mam ochotę zrobić pani doktor. Ale mogę zagwarantować, że nic by nie poczuła i że wcale by nie krwawiło.

Zatem, drodzy rodzice, pani dentystka Ewa Hałupka-Michalska z wrocławskiego Evadentu to nie jest stomatolog dziecięcy (o sorry, PEDODONTA), do którego chcecie prowadzać dzieci. Choć kolorów plomb jest z osiem do wyboru.

Tak, wiem, musimy popracować nad ortografią ;)

Kategoria: Budyń, Zdjęcia; autor: evva
9.03.2010


Asia pisze

Trochę #rynna

Kategoria: Budyń; autor: evva
18.10.2009

Temat:
Rodzina

Komentarz odautorski:
Taty nie ma, bo poszedł do pracy.
A ty, mamo, tak się szeroko uśmiechasz, że ci w ogóle nosa nie widać.


Rodzina

O tym, że mowa jest srebrem

Kategoria: Budyń, Zdjęcia; autor: evva
28.09.2009


Ogród Botaniczny

Asia obserwuje żaby

Asia i tata

Joanna poranna

Kategoria: Budyń, Zdjęcia; autor: evva
15.09.2009


Asia

#pokajoanne

Kategoria: Budyń, Zdjęcia; autor: evva
4.06.2009

Takie śmieszne zdjęcie mi wyszło.


Asia

Nie, żebym chciała akurat na tę kwestię narzekać, ale mogłabym mieć takie włosy ;)

Czterolatka

Kategoria: Budyń, Zdjęcia, Ładne rzeczy; autor: evva
25.05.2009

Nie wiem, kiedy się to stało, ale mam córkę, która ma cztery lata, własne zdanie na każdy temat, blond włosy dłuższe od moich i, last but not least, fazę kucykową*.


My Little Pony birthday cake

*Poczucie piękna czterolatek jest dla mnie megazagadką, ale co robić. Dobrze poinformowani twierdzą jednakowoż, że młode dziewczęta z tego wyrastają i tego się trzymajmy. A dla fanów brokatu, różu, tęczowych motywów i sztuki cukierniczej nieco lepsza fota tortu tu.

Nie dość, że budyń, to jeszcze malinowy.

Kategoria: Budyń; autor: evva
12.03.2009

Obserwacja: mając trzy lata oraz dziewięć i pół miesiąca, dziewczęta wchodzą w fazę różową. Po nabyciu różowych adidasów wiosennych („chcę te, bo mają gwiazdeczki i Wiktorka ma takie”) Joanna zażądała kategorycznie zakupu różowego płynu do spryskiwaczy na stacji Orlen.