» Śmieci z sieci

Archiwum kategorii Śmieci z sieci

Dla tych, co nie mają konta na fejsbuku…

Kategoria: Zdjęcia, Zwierzaki, Śmieci z sieci; autor: evva
7.03.2010

…bo ci, co mają, to już widzieli. #pokakota.
Więcej kontentu kiedyś później (myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć).


Why witches only hang out with black cats

A jaką TY stosujesz Teorię Wychowania?

Kategoria: Budyń, Sama nie wiem, Śmieci z sieci; autor: evva
4.08.2008

Miłosiernie nie wspomnę, kto i w jakich okolicznościach zadał mi tytułowe pytanie, dość, że nie bardzo wypadało wówczas roześmiać się w głos i popukać w głowę; ponieważ zaś było to już jakiś czas temu, autor pytania miał okazję zacząć weryfikować słuszność dowolnie wybranej teorii wychowania w praktyce i pewnie dziś by tak pochopnie rzeczonego pytania nie zadał.

Niemniej jednak sam fakt pojawiania się takich pytań albo takich tekstów daje mi trochę do myślenia. Mam wrażenie, że jakaś ciągłość się w świecie przerwała i rzeczom oczywistym dorabia się teraz Teorię i Tezę, dokleja nową metkę i sprzedaje, najlepiej rzecz jasna drogo, biednym, niedoświadczonym, zbłąkanym w mgle rzeczywistości mamom i tatom, spragnionym pewnie w równym stopniu wiedzy i pomocy, co uznania i potwierdzenia, że czynią słusznie.

Pani Montessori po, uwaga, długich i wytrwałych naukowych obserwacjach zauważyła, że dzieci uczą się różnych rzeczy przez chłonięcie tego, co jest wokół nich. I że każde dziecko jest inne, powinno więc rozwijać się według indywidualnego planu rozwoju. Doprawdy, jest to przecież odkrycie warte Nobla w dziedzinie psychologii (co za szkoda, że nie dają) i grubych tysięcy, płaconych corocznie przez rodziców za przedszkola, w których dzieci działają według Metody i zamiast zabawek, zabaw i gier mają Materiały, z którymi Pracują. Oraz angielski oczywiście. A wszystko, rzecz jasna, dla ich dobra. I żeby im zapewnić jak najlepszy start, bo jak wiadomo bez najlepszego startu nie da się osiągnąć odpowiedniego poziomu lansu.

Od setek tysięcy lat matki tuliły swoje dzieci i była to rzecz najnaturalniejsza w świecie; teraz opakowuje się to w pseudonaukowy bełkot o poczuciu bezpieczeństwa, stawianiu granic, rozwoju mózgu i kontakcie fizycznym i nazywa Metodą Holdingu, polecanego m.in. jako jeden z nowatorskich sposobów radzenia sobie ze zbuntowanym parolatkiem. Jak dziecko ryczy, to je mocno przytul, prawda, jaka światła porada, bez terapeuty nie ma szans na to wpaść. I przecież jeśli babcia, która wychowała siedmioro dzieci i pochowała kolejnych troje, mówi „jak mały ryczy, to daj mu jeść, zmień mu pieluchę albo go przytul”, to się nie zna i teraz są inne czasy. Dopiero taka sama rada poparta autorytetem Zaklinaczki Niemowląt czy innej Superniani ma sens i jest godna zastosowania (no, w roli Superniani ostatecznie mogą wystąpić wirtualne ciocie na forumie, nikt wszak nie zna się na dzieciach tak dobrze, jak inne ogłupiałe od Internetu mamusie fasolek, które wprawdzie same są mamusiami dopiero od trzech miesięcy, ale przecież CZYTAŁY, ŻE).

Zatem w kwestii Teorii Wychowania: zamierzam lansować swoją. Nazwijmy ją „3S”: słuchaj swojego dziecka, słuchaj intuicji, słuchaj zdrowego rozsądku.

Tyle.

PS. Na wszelki wypadek, dla czytelników osobiście urażonych powyższym, mających problemy z moją zawikłaną frazą lub w ogóle niekumających, o co mi chodzi: niniejsza notka nie jest o tym, że nie należy czytać i słuchać, a psychologia i pedagogika to bzdury. Jest o tym, że nadgorliwość jest czasem gorsza od faszyzmu, a zanim zdecydujemy się za czymkolwiek podążyć, w cokolwiek uwierzyć i za cokolwiek zapłacić — zwłaszcza dla dobra własnych dzieci (straszna pułapka, to cudze dobro, naprawdę) — powinniśmy chwilę pomyśleć.

Polak głupi wszystko kupi?

Kategoria: Śmieci z sieci; autor: evva
12.12.2007

Zdawać by się mogło, że Światowi Giganci Internetowi TM nie robią elementarnych błędów marketingowych, albo przynajmniej uczą się na błędach cudzych (mam tu na myśli rzecz jasna spektakularną katastrofę pt. „Ebay szturmem podbija polski rynek”) — ale najwyraźniej nie, bo pojawiło się nam takie śmieszne coś, co wygląda trochę jak portal stworzony na zaliczenie przez studentów, i to niezbyt pilnych i z prywatnej szkoły.

Ciekawe w sumie, może im się tam w Ameryce wydaje, że Polska to tundra, białe niedźwiedzie i lepianki kryte słomą, ergo wszystko z dot.com w nazwie i pochodzące z Ameryki się świetnie sprzeda? Wie ktoś? Spotless, wiesz? ;) W każdym razie, w sukces przedsięwzięcia szczerze powątpiewam. Ale może się nie znam.

A w ramach puenty taki kwiatek z moich ulubionych dziedzin: i jakość lokalizacji, i typografia po prostu RZONDZĄ.

jeszcze łatwiejsza

PS lamerskie: wie ktoś może, co zrobić, żeby w miejscu starego dobrego „średnik nawias” nie wyświetlał się ten debilny emotikon?