» Jakoś żyję

Archiwum kategorii Jakoś żyję

Zaplanowałam jakiś fajny cytat na tytuł, ale zapomniałam.

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
8.09.2010

Drogi pamiętniczku, strasznie Cię zaniedbałam ostatnio, ale być może pocieszy Cię fakt, że nie tylko Ciebie, bo i innych także, i siebie, wiesz przecież, że mam odwieczny problem z priorytetami.

Co tam u mnie więc. Ćwiczę się w szlachetnej sztuce nicnierobienia sobie z, powtarzam jak mantrę, ja jestem dorosła, wy jesteście dorośli, oni są dorośli. Działa jak większość mantr, to znaczy chyba i czasem, ale przynajmniej nie szkodzi, czego wszak nie mogę powiedzieć o wielu innych rzeczach, które przedsiębieramy w życiu w dobrej wierze i w nadziei na.

No i tak to.

Poza tym to psa przygarnęliśmy i odkryłam miejsce, w którym chcę spędzać wakacje co roku. A w każdym razie na pewno jeszcze z raz.

To trzymaj się jakoś i do napisania.
Love.

Pierwszy maja.

Kategoria: Jakoś żyję, Sama nie wiem; autor: evva
4.05.2010

Wszędzie mokro i zielono, przeczekuję atak grafomanii, dusi mnie od środka i świerzbi w opuszkach palców, cicho, idiotko, napij się lepiej wina.

Po kolejnym kieliszku ktoś niby żartem zadaje pytanie, a może, a ja całkiem serio rozważam, czy może jednak.

Przeżyłam już jakoś połowę swojego życia i nadal nie bardzo wiem, o co w nim chodzi.

Przedwiośnie

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
18.02.2010

Bujam się w chemicznie indukowanej łagodności, tam, gdzie kiedyś krew, pot i łzy, teraz tylko półuśmiech, gładkie wzruszenie ramionami.
Rokowania niejasne, jak w życiu.

Śnieg zsuwa się z dachu z wielkim łomotem, chciałabym wierzyć, że to już, że koniec ciemności i zimna. I chciałabym wierzyć, że to, co na zewnątrz, nie musi warunkować tego, co w środku.

Chciałabym też, jak inne, móc napisać, że na nogi stawia mnie „mamo” i kolorowane kredkami zwierzątka, ale to, w najlepszym wypadku, jedynie nie daje mi utonąć.

Zjadają mnie konteksty.

Front na rzecz UsunięCia listopada z Kalendarza

Kategoria: Jakoś żyję, Zdjęcia; autor: evva
26.11.2009

W sumie to ten listopad nie jest taki całkiem zły.
Jak na listopad, rzecz jasna.
Gdyby jeszcze słońce nie zaczynało zachodzić o piętnastej…

Zdjęcia komórką.


Widoczek listopadowy

Drugi widoczek listopadowy

It’s always darkest before DST

Kategoria: Jakoś żyję, Sama nie wiem; autor: evva
12.11.2009

Wyznaję, i to bez wstydu, że kompletnie nie pojmuję koncepcji Daylight Saving Time*. Że niby co się tu oszczędza? Czas? Światło? Prąd? Pieniądze? Pfff. Moim zdaniem pomysł kompletnie poroniony, pozytywów w tym żadnych, zanim człowiek się dobrze rozpędzi, to się robi ciemno. A że zimno i ponuro jest cały czas — wiadomo, listopad — to tzw. efekt końcowy jest, jaki jest. Znaczy się beznadziejny.

Może to jakiś chory eksperyment socjologiczny, prapierwowzór flashmoba, sprawdźmy, czy da się namówić większą część ludzkości, żeby określonego dnia przesuwała sobie wszystkie zegarki o godzinę? To się udało rewelacyjnie. Wnioski z eksperymentu są zapewne odkrywcze: Ludzie Są Dziwni.

*Tak, mam gugla i wiem, co na to wikipedia, timeanddate.com oraz Suworow (via KAnusia). I?

A może właśnie nie trzeba zastanawiać się, co dalej, tylko co teraz.

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
14.10.2009

Jak co tydzień daję ostatnią szansę, z każdym kolejnym razem mniej chce mi się rozmawiać, i nawet nie ma sensu pytać, czy warto, skoro przecież trzeba i tyle.

Buduję barykadę z kołdry, czy jak nakryję się z głową i będę leżeć bez ruchu, to rzeczywistość odbędzie się bez mojego udziału? Inwentaryzuję małe białe tabletki, wystarczy na jakieś cztery tygodnie, akurat tyle, żeby ― przy odrobinie szczęścia ― zaczęły działać i żeby można było się zastanowić, co dalej.

Tym, którzy pomyśleli teraz o chodzeniu na łatwiznę, serdecznie nie życzę, by kiedykolwiek.

I o tym, że lato się skończyło

Kategoria: Jakoś żyję, Skądinąd, Zdjęcia, Żagle; autor: evva
28.09.2009

Okej, w tym roku i tak był postęp, bo zauważyłam, że było. I czy wspominałam już, że kajak jest super i że zbieramy ekipę na przyszłoroczny spływ?


Drawa kajakiem

Drawa kajakiem


Szlak Drawy, lipiec 2009. Więcej zdjęć tutaj.

PS Przeżyłam moment zawahania przy publikowaniu posta, bo czy to się łapie do kategorii Żagle i czemu nie? Ale w sumie niech tam, też woda i też dużo. I już po jednym dniu udało mi się opanować odruch pt. “widać dno – źle, UCIEKAMY” ;)

Odczyn alergiczny

Kategoria: Jakoś żyję; autor: evva
22.05.2009

No i mam. Tę swoją ciszę, piasek w sandałach, żaby i brzozy.
Po zachodzie powietrze klei się do skóry, pachnie mokrym asfaltem, akacjami, przestrzenią.
Boję się odetchnąć głębiej.
Wszystko jest dokładnie tak, jak zawsze miało być, i jednocześnie tak bardzo nie tak.

Autorefleksja

Kategoria: Jakoś żyję, Zdjęcia; autor: evva
7.05.2009

W sumie to, jak już zauważyłam na blipie, jeśli człowiek ma trzy minuty od domu takie coś, to nie powinien siedzieć przy komputerze, stresować się głupotami i frustrować rzeczami, które obiektywnie nie mają żadnego znaczenia.

Teraz pozostaje mi tylko wcielić ten światły wniosek w życie.

Czas wiosennego Miotania Się.

Kategoria: Jakoś żyję, Sama nie wiem; autor: evva
5.05.2009

Daję się prowokować, nie potrafię ugryźć się w język, nie łapię aluzji, tych mniej subtelnych także, zapominam, nie nadążam, nawalam, udaję, że nie widzę, wybucham płaczem bez sensu i powodu (…?). Rozważam zmianę pracy, na inną, na lepszą, na jakąkolwiek, w której nie ma się tyle do czynienia z głupotą ludzką i która zapewniłaby jednocześnie fundusze na chleb, masło i tequilę oraz wykończenie domu (jak nietrudno się domyślić, do chwili obecnej rozwiązań spełniających oba te warunki nie znaleziono).

Zdrowy rozsądek podpowiada, że tu trzeba urlopu, słońca, wody, powietrza i braku zasięgu; zdrowy rozsądek zaś kontruje, że no way, bo trzeba budżet reperować, a nie inwestować W PRZYJEMNOŚCI.

Trochę mnie przytłacza rzeczywistość, czas sunie naprzód zdecydowanie za szybko, a ja tradycyjnie trochę go gonię z wywieszonym jęzorem, a trochę oglądam się za siebie, czy aby na pewno chcę gonić i właściwie to co i kogo.

Czyli ― jak zwykle.