» O szmatkach

Archiwum kategorii O szmatkach

Jakoś nie mam pomysłu na fajny i krótki tytuł informujący o tym, że wrzucam na blogusia foty widoku z okien, wnętrza domu i kwiatków.

Kategoria: Budowa, O szmatkach, Zdjęcia; autor: evva
5.05.2009

Co tu się będę rozwijać z komentarzem, skoro jeden obraz jest wart więcej… etc. A tu macie nawet więcej niż jeden obraz.


salon

sypialnia

pierwszomajowe kwiatki


PS Gdybym miała bloga szafowego, to bym prezentowała to na sobie, ale że nie mam, to prezentuję na fotelu. Mama mi zrobiła:


And she fights for her life as she puts on her coat

Kategoria: Jakoś żyję, O szmatkach; autor: evva
5.02.2008

Mam za sobą chyba drugi najlepszy weekend w roku (pierwszy był niewątpliwie ten urodzinowy, kto brał udział, ten wie, zaznaczę tylko, że Jacob’s Creek nadal czeka na konsumpcję w odpowiednim towarzystwie, tak?).

Otóż w sobotę byłam na zakupach. Pierwsza dobra wiadomość: rurki w odwrocie, wracają Spodnie Dla Normalnych KobietTM. Przeczekałyśmy buty z czubami, przeczekałyśmy spodnie rurki, już chyba niczym nas moda nie zaskoczy (no dobra, ciążowe tuniczki z dziwnych materiałów w dziwnych kolorach i wzorach straszą w sklepach nadal, ale nie można przecież mieć wszystkiego). Druga dobra wiadomość: kupiłam sobie dżinsy, które mają wszystko we właściwym miejscu i nic poza tym. W szczególności nie mają zaś dziur, wystrzępień, plam, cekinów i klejnotów, fantazyjnie naszytych kieszeni, fabrycznych zagnieceń, paska nabijanego ćwiekami, nie kończą się poniżej kości biodrowych i nie mają zwężanych nogawek. O, proszę. Trzecia dobra wiadomość: czerwone buty publikowane swego czasu na blipie też nabyłam, a jakże.

Wieczorem (prze)graliśmy w brydża przy makaronie z serem i winie truskawkowym. Każdemu jego fusion.

A w niedzielę, zupełnie jakbyśmy byli normalną rodziną i mieli wolny weekend, pojechaliśmy z Kluską i Adasiem w góry i do kopalni. I przez cały dzień pracowałam tylko 20 minut i tylko dwa razy powiedziałam „kurwa”.

Czyli ewidentnie idzie ku lepszemu. Z 2008 minął tylko miesiąc z kawałkiem, a ja już mam za sobą dwa dobre weekendy. Oby mi się w głowie z nadmiaru szczęścia nie przewróciło.

PS Zagadka tytułu: dawno mi się nic tak nie podobało.