Zawsze mnie rozwala ten numer z łapką
Kategoria: Zdjęcia, Zwierzaki, autor: evva
W sumie to ten listopad nie jest taki całkiem zły.
Jak na listopad, rzecz jasna.
Gdyby jeszcze słońce nie zaczynało zachodzić o piętnastej…
Zdjęcia komórką.

Wyznaję, i to bez wstydu, że kompletnie nie pojmuję koncepcji Daylight Saving Time*. Że niby co się tu oszczędza? Czas? Światło? Prąd? Pieniądze? Pfff. Moim zdaniem pomysł kompletnie poroniony, pozytywów w tym żadnych, zanim człowiek się dobrze rozpędzi, to się robi ciemno. A że zimno i ponuro jest cały czas — wiadomo, listopad — to tzw. efekt końcowy jest, jaki jest. Znaczy się beznadziejny.
Może to jakiś chory eksperyment socjologiczny, prapierwowzór flashmoba, sprawdźmy, czy da się namówić większą część ludzkości, żeby określonego dnia przesuwała sobie wszystkie zegarki o godzinę? To się udało rewelacyjnie. Wnioski z eksperymentu są zapewne odkrywcze: Ludzie Są Dziwni.
*Tak, mam gugla i wiem, co na to wikipedia, timeanddate.com oraz Suworow (via KAnusia). I?
Temat:
Rodzina
Komentarz odautorski:
Taty nie ma, bo poszedł do pracy.
A ty, mamo, tak się szeroko uśmiechasz, że ci w ogóle nosa nie widać.

Jak co tydzień daję ostatnią szansę, z każdym kolejnym razem mniej chce mi się rozmawiać, i nawet nie ma sensu pytać, czy warto, skoro przecież trzeba i tyle.
Buduję barykadę z kołdry, czy jak nakryję się z głową i będę leżeć bez ruchu, to rzeczywistość odbędzie się bez mojego udziału? Inwentaryzuję małe białe tabletki, wystarczy na jakieś cztery tygodnie, akurat tyle, żeby ― przy odrobinie szczęścia ― zaczęły działać i żeby można było się zastanowić, co dalej.
Tym, którzy pomyśleli teraz o chodzeniu na łatwiznę, serdecznie nie życzę, by kiedykolwiek.
Okej, w tym roku i tak był postęp, bo zauważyłam, że było. I czy wspominałam już, że kajak jest super i że zbieramy ekipę na przyszłoroczny spływ?

Szlak Drawy, lipiec 2009. Więcej zdjęć tutaj.
PS Przeżyłam moment zawahania przy publikowaniu posta, bo czy to się łapie do kategorii Żagle i czemu nie? Ale w sumie niech tam, też woda i też dużo. I już po jednym dniu udało mi się opanować odruch pt. “widać dno - źle, UCIEKAMY” ;)